Wywiad

7 341 wyświetleń | Czas czytania ok. 13 minut

Nasza zasada od zawsze: „Kiedy inni wprowadzają to do swojej oferty, my już robimy z tego wyprzedaż.”

Włodzimierz MłotWłodzimierz Młot

**Włodzimierz Młot to człowiek wielu pasji, oprócz pełnienia funkcji Prezesa Grupy Adviser SP Z O O, jest również  Prezesem klubu piłkarskiego AKS FC Płochocin oraz miłośnikiem i kolekcjonerem starych samochodów marki BMW.

M.M.: Firma TENDER specjalizuje się w naprawach zawieszeń, podwozia, nadwozia, całej pneumatyki, elektroniki , sprężarek oraz wszystkich części związanych z prawidłowym funkcjonowaniem pojazdów ciężarowych. Jaki wpływ zatem na Waszą działalność mają pory roku? Czy zima to okres jakichś szczególnie wzmożonych działań?**

Włodzimierz Młot: Biorąc pod uwagę cały rok, to obrót na częściach jest na stałym poziomie, zmienia się tylko w poszczególnych okresach asortyment. Zaczynając od listopada do marca, jest zapotrzebowanie na pneumatykę i wszystko, co jest z nią związane. W tym czasie też występuje wzmożone zapotrzebowanie na naprawy pomp Ad Blue, ze względu na układ ogrzewania tego systemu, który jest dosyć wrażliwy na gwałtowne skoki temperatur. Od marca zwiększa się zapotrzebowanie na części do zawieszenia  i układów hamulcowych, gdzie - jak wiadomo - po zimie sól zrobiła swoje. Również słaby stan nawierzchni dróg przyczynia się do większości awarii. Potem od czerwca zwiększa się zapotrzebowanie na części układu chłodzenia i tak trwa to do września. Co ciekawe zanikł już taki okres, gdzie klienci między wrześniem, a listopadem przygotowywali samochód do zimy. Czyli przeglądy samochodów i bieżące usuwanie usterek. Wtedy sprzedawały się bardzo różne części. Myślę, że jest to spowodowane oszczędnościami i większość firm wychodzi z założenia, że będzie naprawiać, jak się popsuje.

M.M.: Panie Prezesie, na swojej stronie internetowej piszecie, że atutem Waszej  firmy jest regeneracja części na miejscu w bardzo dobrze wyposażonym dziale naprawczym. Na co szczególnego może liczyć tam Wasz klient?

W.M.: Większość części, które naprawiamy, wykonujemy u siebie. Jest to ponad 30 grup towarowych. Głównie polega to na tym, że część przechodzi proces regeneracji od początku do końca w tym samym miejscu. Nadając nr seryjny na każdą część, wiemy kto i kiedy naprawiał, na jakich częściach i kto tę część skontrolował. Daje to pełną kontrolę nad naprawą, jak również zdobywanie kolejnych doświadczeń.
Ostatnio przystąpiliśmy do międzynarodowej organizacji tj. APRA, która zrzesza firmy zajmujące się regeneracją na całym świecie. Dzięki temu można jeszcze bardziej podwyższyć swoją jakość regeneracji, nadając światowe standardy i mając kontakty z innymi firmami z branży.
Regeneracja jest bardzo trudnym rynkiem, ponieważ od nas wymaga się większej jakości i wiedzy niż od producenta części. Na większość rzeczy, które robimy, mamy testery i przyrządy diagnostyczne, które sprawdzą części po naprawie. To jest po to, żeby być pewnym jakości, a w przypadku reklamacji, aby można było od razu sprawdzić daną część. Czasami  się zdarza, że klient kupuje nową część i w przypadku, kiedy usterka nie ustąpiła, szuka gdzie indziej, a w przypadku zakupu części regenerowanej wychodzi z założenia, że to jest wina tej części, a nie innej usterki. Dzięki tym przyrządom łatwo możemy ustalić czy dana część jest sprawna. Firmy, które z nami dłużej współpracują, wiedzą, że często mogą otrzymać informacje przed wyjęciem danej części czy w dobrym miejscu szukają usterki. Wspomnę też o tym, że zawsze można zamówić usługę sprawdzenia takiej części po demontażu.

M.M.: Do kogo kierujecie swoją ofertę? Kim są Wasi klienci?

W.M.: Naszymi klientami są najczęściej warsztaty samochodowe i firmy transportowe, zarówno z naszego rynku, jak i wschodniego. Ostatnio coraz częściej z Europy Zachodniej, firmy, które szukają nowych dostawców części znacznie tańszych niż obecne. Zgłaszają się też sklepy i duże hurtownie, które zaczęły wychodzić z założenia, że lepiej kupić na rynku daną część, uzupełnić ofertę dla klienta, niż pozwolić mu szukać na własna rękę. Ta tendencja zakupów coraz częściej się powtarza. Centrala pozwala na to  swoim oddziałom, ponieważ jak wiadomo,  jeżeli klient znajdzie daną część gdzieś indziej i zostanie dobrze obsłużony, to nie ma gwarancji że wróci do nas.

M.M.: Czy spotkał się Pan Prezes w swojej karierze zawodowej, z jakimś nietypowym zleceniem?

W.M.: Nietypowe zlecenie…. dobre pytanie, jest kilka, ale 3 ostatnie były ciekawe. Praktycznie nie ma tygodnia, żebyśmy czegoś  nietypowego nie otrzymali do naprawy. Jeżeli chodzi o regenerację mechaniczną, to obecnie naprawiamy części do Maserati, które jest z lat 60-tych i zostało go jedynie kilkanaście sztuk na całym świecie. To ciekawe, że ktoś nie bał się powierzyć nam tych części, wiedząc, że nie ma możliwości już ich kupić. W dziale elektroniki naprawialiśmy ostatni sterownik do skrzyni biegów Eaton Man F2000, który jest wycofany z produkcji i nie ma do niego dokumentacji. Jest to na tyle zabezpieczone urządzenie pod względem dostępu wody, że praktycznie jednorazowe. Mimo to  udało się znaleźć usterkę.
Jeżeli chodzi o serwis, to myślę, że taką ciekawą rzeczą było odbudowanie systemu hydrauliczno-pneumatycznego i elektrycznego zsuwania przyczepy do przewozu samochodów ciężarowych. Przyczepa podczas jazdy sama przysuwa się i odsuwa się od pojazdu ciągnącego. Takie systemy są już od dawna na rynku, ale ten był wzbogacony o czujniki i zawory ciśnieniowe, które za to odpowiadały. Okazało się, że to wszystko było popsute łącznie z tłokiem, który był zgięty. Najwięcej uszkodzeń zrobiły warsztaty przed nami. Po miesiącu napraw i prób system działał prawidłowo. Jak się okazało na koniec, system był prototypem tego producenta i tylko kilka naczep w Europie miało założone takie zestawienie.

M.M.: Jako Prezes, jaki typ zarządzania Pan preferuje? Jaką politykę prowadzi Pan względem pracowników i w czym upatruje sukcesu firmy?

W.M.: W życiu zawodowym miałem i mam okazję zarządzać firmami o różnej charakterystyce. Według mnie najlepszy model to zarządzanie przez cele, które zna każdy pracownik i wie, do czego dąży. W usługach trzeba to zawsze zmodyfikować o inne dodatkowe elementy, ponieważ  codzienne występują różne trudności z nowymi rzeczami i to one nadają bieg życia w firmie. Produkcję można zaplanować, handel również, a usługi trzeba wykonać niezależnie od tego, jaki był założony cel na ten miesiąc. Pracownicy wiedzą, że zawsze mogą liczyć na moje wsparcie. Wiedzą też, że wsparcie nie oznacza wyręczania. Zanim więc zgłoszą się do mnie z jakimś problemem, muszą najpierw sami pomyśleć, jak sobie z nim poradzić, a następnie, jeśli to konieczne, skorzystać z pomocy współpracowników.  Jesteśmy organizacją uczącą się. Wyciągamy wnioski z sytuacji, które spotykamy w naszej codzienności firmy zajmującej się nietypowymi zleceniami i stale się doskonalimy. Sukcesu firmy upatruję w tym, że jeżeli wyspecjalizuje się w kilku dziedzinach, to w przypadku załamania jednej, bądź wejścia tańszego produktu, szybko przeskakuje na drugi, szuka kolejnego, nie tracąc przy tym płynności.  
Pracujemy zgodnie z zasadą, którą ostatnio reklamują : „Kiedy inni wprowadzają to do swojej oferty, my już robimy z tego wyprzedaż.”  My tak pracujemy od zawsze ))

M.M.: Jakimi umiejętnościami i wykształceniem musi wykazać się  osoba, która chciałaby zostać u Was zatrudniona?

W.M.: Dla mnie bardzo ważne jest, aby kandydat do pracy miał otwartość i ciekawość uczenia się nowych rzeczy. Bardzo cenną, ale nie często spotykaną umiejętnością wśród osób ubiegających się o zatrudnienie, jest patrzenie na współpracę z pracodawcą z punktu widzenia korzyści, jakie taka osoba może przynieść firmie, do której się zgłasza. Ludzie powinni umieć odpowiedzieć na pytanie dlaczego właśnie oni są najlepszym wyborem dla pracodawcy. Zwracam też uwagę na to, czym dana osoba interesuje się poza pracą. Według mnie jeśli ktoś ma pasję w życiu prywatnym  i ją pielęgnuje, to ma predyspozycje do tego, aby pracę również wykonywać kreatywnie i z zaangażowaniem.  
 
M.M.: Jaki wpływ na prosperowanie firmy wywarła recesja? Czy kryzys odbił się na jej kondycji?

W.M.: Kryzys na pewno miał duży wpływ na działalność firmy, ponieważ bardzo szybko było widać, że niektóre pozycje z naszego asortymentu przestały rotować. W pierwszej kolejności samochody mniej jeździły, a więc mniej się zużywały, następnie przewoźnicy mieli nadwyżkę floty i zaczęli ją przeznaczać na części, a na sam koniec sprzedawali starsze samochody i własne, aby odzyskać gotówkę, którą można było dołożyć do firmy i przeznaczyć na nowszy sprzęt, który mniej palił, mniej kosztował na autostradach i mniej się psuł. Myślę, że taka była kolejność zdarzeń, tylko nie każdy nad nią się zastanawiał, po prostu działał. To wszystko skłoniło nas do napraw części, które były wcześniej nie brane pod uwagę. Teraz widzę, że to i tak było nieuniknione, tylko szybciej trzeba było się przestawić.

M.M.: Firma TENDER od 24.08.2010 jest oficjalnym sponsorem drużyny seniorów FC PŁOCHOCIN w sezonie 2010/2011. Jest Pan również Prezesem tego klubu. Skąd taki pomysł?

W.M.: Piłka nożna jest u nas postrzegana jako sport narodowy w którym powinniśmy wygrywać. Niestety, bez odpowiedniego wsparcia finansowego żaden sport nie odniesie sukcesu, a w szczególności piłka nożna. Moim zdaniem, jeżeli pojawiają się dzieci z talentem,  na początku mają zapał i widzą, że są lepsze od innych, to jeżeli dalej  pojawi się kadra trenerska i sprzęt, który to będzie wspierał, mamy potencjalnego „ mistrza” . Dlatego też będę miał niezwykłą przyjemność, jeżeli przyczynię się w jakimś stopniu do rozwoju przyszłych gwiazd piłki nożnej. Najważniejszym  jednak powodem, który skłania mnie do zajmowania się klubem, jest fakt, że dzięki takim klubom dzieci mają zajęcie. Te dzieci pochodzą z różnych rodzin, również takich z problemami. Jeśli nie miałyby treningów, nie miałyby, co ze sobą zrobić. Chodziłyby po ulicach.  
Ostatnio w klubie utworzyliśmy szkołę RC, tj. modele samochodów zdalnie sterowanych. Dzięki temu odrywamy od komputera dzieci, które nie chcą grać w piłkę nożną czy uprawiać innych sportów. Uczą się przepisów ruchu drogowego, budowy samochodów, składają je, dobierają opony, przełożenia i jeżdżą na zawodach tymi samochodami z prędkością 80 km/h. Można powiedzieć, że przez zabawę kształtujemy już przyszłych inżynierów, którzy łączą w sobie znajomość mechaniki i elektroniki. Taką szkołę można potem objąć patronatem jakiejś znanej marki samochodów, które uczestniczą w rajdach samochodowych. Dzięki temu możemy mieć przyszłych mistrzów rajdowych i kadry mechaników. Na zachodzie taki kierunek rozwoju jest bardzo popularny.

M.M.: Jako Prezes jest Pan zapewne bardzo zajęty, zapracowany. W jaki sposób znajduje Pan jeszcze czas dla rodziny oraz swojej pasji – zabytkowych samochodów?

W.M.: No cóż, czasu jest zawsze za mało )), ale jeżeli jest go mniej, to zawsze skłania do tego, żeby tak sobie go organizować, aby na więcej starczyło. To też rozwija, bo myślę wtedy, kto za mnie może daną rzecz zrobić, żebym Ja mógł poświęcić czas rodzinie czy pasji. Rodzina pozwala na to, żeby poczuć się inaczej, nie w pracy, robić zupełnie coś innego i przyjemnego. Samochody zabytkowe mają to do siebie, że można zobaczyć, poczuć ten moment, jak ludzie 30 – 40 lat wcześniej dochodzili do rozwiązań technicznych, które dzisiaj mamy. Ten czas się zatrzymał i widać tę dbałość o szczegóły, a jednocześnie prostotę wykonania. Każdy tak naprawdę był inny i można powiedzieć, że ludzie jeździli czymś niepowtarzalnym. Obecnie nie zastanawiamy nad modelem czy dodatkowym wyposażeniem w samochodzie,  po prostu jeżeli nas stać, to kupujemy ten czy inny model. Wobec tego jeździmy takim samym samochodem, jak tysiące innych osób, samochód stał się tylko narzędziem do pracy, a nie czymś wyjątkowym.

M.M.: Wiem też, że jest Pan bardzo zaangażowany w działalność społeczną dla rozwoju gminy Ożarów Mazowiecki. Co by Pan Prezes powiedział osobom, które tego typu działania uważają za stratę czasu?

W.M.: W życiu każdego człowieka przychodzi taki moment, że zaczyna „oddawać” te dobre rzeczy, które kiedyś dostał. Tak naprawdę, jeżeli się nie będziemy włączać w różne inicjatywy, to jaki przykład będziemy dawać swoim dzieciom?  Wiem, że z moim doświadczeniem, mimo młodego wieku, mogę dużo ludziom pomóc, szczególnie tym,  którzy sobie z czymś nie radzą i nie dlatego, że nie chcą, tylko nikt ich tego nie nauczył, mówię tutaj o mieszkańcach. Jeżeli chodzi o rozwój gminy, to zawsze można wnieść takie rzeczy do rozmowy czy dyskusji na jakiś temat, które są tylko widoczne okiem przedsiębiorcy. Zawsze jest tak, że przedsiębiorca widzi podjętą decyzje teraz np. budowy drogi czy kolejnej szkoły z perspektywy kilku lat i stara się zobaczyć, czy to będzie nadal spełniało wymagania za 10 lat. Mówiąc wprost, widzi inwestycje ekonomicznie uzasadnioną czy też nie.

M.M.: Jakie cele wytyczył Pan sobie na przyszłość w sferach: zawodowej, osobistej, hobbystycznej i społecznikowskiej?

W.M.: Jeżeli chodzi o cel osobisty to taki, żebym coraz wyraźniej oddzielał czas prywatny od zawodowego. Społecznie, to rzeczy, które już się rozpoczęły np. organizacja: Podwarszawskie Targi Rozwoju i Innowacji , dała początek nowej jakości tego typu targów-konferencji, ponieważ założeniem tego projektu jest to, że firmy będą miały swoje stanowiska wystawiennicze, ale też  Gminy z danego Powiatu. To będzie tak, aby każdy inwestor czy mieszkaniec mógł w jednym miejscu i czasie zasięgnąć informacji o każdej gminie w dziale architektury, planu zagospodarowania czy kierunkach rozwoju.
Hobby )) trzeba znaleźć kolejny samochód do renowacji, ale 10 lat starszy od poprzedniego ))
Zawodowo chciałbym doprowadzić firmę do takiego momentu, że będzie funkcjonować „beze mnie”, czyli pewne rzeczy zaczną automatycznie działać i można będzie powiedzieć, że mój udział ograniczy się do oceny wyników firmy i nadania kolejnego kierunku rozwoju. Będę miał wtedy więcej czasu dla innej działalności tj. branży nieruchomości komercyjnych, którą prowadzę już od 3 lat i jest równie fascynująca co motoryzacja. W niej można powiedzieć, że „więcej zostaje po człowieku i efektach jego pracy”. Przykładem małej cegiełki, którą wnieśliśmy ostatnio do rozwoju naszego regionu jest ściągnięcie inwestora na pierwszy tunel spadochronowy w Polsce, a trzeci w Europie.

***
I jak tu nie trzymać kciuków za takie plany?

31.01.2014

Ostatnie wywiady

Ostatnie wiadomości

Polska nie zamknęła placów budowy na czas epidemii. Dzięki temu nie mamy dzisiaj przestojów w inwestycjach

8.07.2020

Skupiamy się na budowie sieci dealerskiej. I to przynosi efekty!

14.10.2020

ShowCar w Czosnowie – podsumowanie szkoleniowego maratonu

2.10.2020

#pomagamypomagać – WAŚ i Inter Cars wspierają warsztaty

30.07.2020

Canpol wybiera Consafe Logistics

16.09.2020

Autobusy elektryczne Volvo pojadą z Wrocławia do Bodö na dalekiej północy Norwegii

15.09.2020